21 kwietnia 2015

Co mnie denerwuje w moim mieście?


Pan Bóg stworzył wieś, a człowiek miasto.
Nysa - miasto studentów i moherów (w większości). Miasto Kościołów i zabytków. Pięknych kamienic i brzydkich dzielnic. Nysa - miasto z historią, ale bez perspektyw. Dziś napiszę Wam co mnie denerwuje w tym mieście, mimo że je kocham. Każda miejscowość ma w sobie coś, co wkurza miejscowych. Listę moich przeciw bierzcie z lekkim przymrużeniem oka. Zaś mieszkańcy tego zacnego miejsca - nie bierzcie sobie tego do serca :P

GOŁĘBIE

Odkąd mieszkamy w Nysie i stado gołębi napastuje mnie duchowo cały czas gruchając i srając na balkon, znienawidziłam te ptactwo. Pół biedy, gdyby przylatywały do nas zakukać co tam u nas słychać, ale nie - one chyba nawet czasem kopulują. Mniejsza o to. Gołębi nie da się wytępić, bo mohery karmią je chlebem. Więc weź takiego przestrasz - niedasienie! - kiedy on ludzi kocha, bo myśli chyba da żreć! Nawet po urządzeniu balkonu i przedwczesnym cieszeniu się, te mendy dalej na nim urzędują łamiąc mi kwiaty. Patole wredne!

RONDA Z POMNIKAMI

Nowa inwestycja w Nysie - mówi ktoś tam - jaka? - pyta inny - RONDO - odpowiada znawca. Skrzyżowanie to jest świetną sprawą, nie musisz czekać na światła, a gdy ich nie ma nie musisz zastanawiać się kto ma pierwszeństwo jaczyononczyja, ruch czasem jest płynny, ale w większości ulice są zakorkowane. Czemu? Kierowcy nie potrafią jeździć... Nyskie władze ostatnio postanowiły, że na ronadach będą pomniki. I tak mamy rondo Świętego Jana Pawła II, rondo choinkowe (gdy nadchodzą święta) i inne ronda, w tym rondo McDonalds (Nysa w końcu doczekała się tej restauracji!).

BEZROBOCIE

Stopa bezrobocia w Nysie sięga 18,3% (kraj 12%), więc do kurwy nędzy ja się pytam gdzie mam znaleźć pracę? W naszym mieście brak jest atrakcyjnych ofert na rynku pracy. Studiujesz miliard kierunków, a do pracy pójdziesz na kasę w Biedronce, chociaż pewnie i tak się nie załapiesz, bo masz wykształcenie wyższe. Nie widzę, żeby coś się miało zmienić. Chcą co prawda budować galerię handlową, ale co to zmieni? Pracując tam nie zagrzejesz miejsca, jest rotacja, a na emeryturę nie naciułasz na ulicy.

APTEKI

Nysa to bez wątpienia miasto aptek. Gdzie nie pójdziesz tam apteka. Na mojej ulicy są dwie, na kolejnej również dwie, dalej nawet trzy. I jak tutaj być zdrowym? Idziesz czasem z nudów zobaczyć czy są tanie kosmetyki, a wychodzisz z opakowaniem tabletek na nie podjadanie. 

KRZYWE CHODNIKI

Idziesz chodnikiem i nagle tracisz grunt pod nogami. Ludzie patrzą, czasem się śmieją, a Ty leżysz jak marzyciel na łące pełnej kwiatów. Sama często potykam się, ale to nie znaczy, że nie patrzę pod nogi. Zresztą, hello, jestem kobietą, więc muszę chodzić z wciągniętym brzuchem i wyprostowanymi plecami, a nie zgarbiona z cycami po kolana.

NIEZADBANE PARKI

Parków nie mamy za dużo. Są dwa wielkie i trzeci malutki, są też jeszcze mniejsze. Tam dopiero chodnik jest nie z tej ziemi. Do jednego z parków bałabym się wjechać na rolkach, bo bym nogi, rękę i mózg połamała. Nie żebym coś miała do służb sprzątających, robią co mogą. Ale to ludzie chamy nie dbają o środowisko i jak papierek nie wleci do kosza to mają wyjebane.

Mimo tych miastowych wad, Nysa to piękne miasto pełne zabytków. Ma piękną historię. Piękne forty, poligon wojskowy, jezioro zielone z pięknymi widokami na góry. Ale są też rzeczy, które powinny być mało widoczne, jak np. te nieszczęsne gołębie, no ale ich nie wytępisz.

A Ciebie co denerwuje w Twoim mieście?
Pozdrawiam, Kinga.

7 komentarzy:

  1. Nawet mimo wad - przepiękne miasto i zdjęcia! Chciałabym tam pojechać. :) Gołębie są wszędzie!

    Mnie w Warszawie najbardziej denerwują menele, które myślą, że są hipsterami i wszystko im wolno. Są wszędzie.. I żebracy. Nie lubię odmawiać, ale gdybym każdemu dawała grosza to bym nie miałam sama za co żyć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Każde miasto ma jakieś wady, ale i każde ma zalety. Dla tych, którzy przyjeżdzają dla celów czysto turystycznych nawet gołąbki są urocze ;) dla tych, którzy muszą się z nimi użerać już takie urocze nie są ;)
    Mieszkam na wsi więc nie wypowiem się co denerwuje mnie w mieście. ;) Ale planuje przeprowadzkę więc i ja dowiem sie co znaczy stać się mieszczuchem :D póki co cisza, spokój, śpiew ptaków o poranku, świeże powietrze to jest to co lubię. Nie przyćmi tego nawet to, że nie mam galerii pod nosem czy restauracji McDonalds. ;)
    P.S. Piękne widoki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. hm, jak mam pomyśleć o moim rodzinnym Zabrzu to wkurza mnie smród i syf, a jak myślę o berlinie to wkurza mnie ilość ludzi i tłok w każdym miejscu ;_;

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasem żałuję, że się przeprowadziłam :D

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas z menelami/żebrakami/bezdomnymi jest podobnie. Niekiedy nie potrafię przejść obojętnie obok nich :<

    OdpowiedzUsuń
  6. same wady tu wymieniasz, ale zdjęcia piękne ;)
    Mnie w moim mieście wkurza brak dostępu do jeziora, mmm, ewentualnie morza.:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Nysa w sumie całkiem ładnym miastem jest, ale są wady, jest ich nawet więcej niż tych moich małych "ale" ;)

    OdpowiedzUsuń

Hej!
Każdy bloger lubi wiedzieć czy to co tworzy jest fajne, więc jeśli Ci się podoba dany tekst lub chcesz podyskutować, to rób to pod notką, bądź na fanpejdżu pod postem informującym o blogowych nowościach.
Będzie nam bardzo miło, Wercia aż uściska Cię wirtualnie :)
Pozdrawiamy i cieszę się, że jesteś! ;)

Copyright © 2016 Celuj w 19 , Blogger