22 lipca 2015

Nie-poradnik ciążowy


Ciąża to nie choroba...
No i stało się, moja skromna osoba będzie należeć do grona Mamusiek. Nawet nie wiecie jak się cieszę. W ostatnich latach było to moim top marzeniem - mieć w końcu malutką kopię siebie i Połówka, którą będę darzyć jeszcze większą miłością. Wiem, że moja ciąża nie będzie na miarę Kim Kardashian, ale innych polskich przeciętnych Kowalskich również, więc bez spiny dziewczyny - pudelek o nas pisać nie będzie! Tak jak na początku jest napisane: ciąża to nie choroba, to normalny stan zdrowej kobiety, który następuje wcześniej lub później.

JAK TO ZE MNĄ BYŁO?

O ciąży dowiedziałam się 12 czerwca, choć nie ukrywam nadal wmawiałam sobie, że moja miesiączka spóźnia się już 12 dzień poprzez stres związany z licencjatem, zaliczeniem roku i obroną dyplomu. Jeden test nocny - pozytywny, drugi test poranny - pozytywny, trzeci test HCG-beta (badanie krwi) - pozytywny z wynikiem 7 tydzień ciąży. No to jesteśmy pewni - będzie człowiek, idą zmiany!
I tak, moimi objawami, które zwiastowały małego obcego we mnie, było zatrzymanie się miesiączki, zmiana nastrojów i zapominalstwo (zostawiłam telefon w aptece). Brak wymiotów, nudności, zachcianek, ospania i tych innych objawów. I tak jest do teraz, a jestem już 12/13 tygodniu. Obecnie jest mi bardzo gorąco przez co w nocy nie możemy spać i troszkę więcej jem(y).
Także dziewczęta, kobiety nie czytajcie tych bzdur na Internecie, nie bierzcie sobie do serca żadnych blogów, nawet mojego, bo kwestia objawów jest indywidualna. Ja nie wymiotuję i pomyślisz sobie fajnie ja też nie będę, a później będziesz rzygać jak kot i psioczyć na mnie, bo przecież nie miało być tych wymiotów. Któraś z Was będzie miała miesiączkę, a któraś nie. Takie właśnie jesteśmy - różne i należy o tym pamiętać!

JAK TO JEST Z GINEKOLOGIEM?

Był to dla mnie ciężki orzech do zgryzienia. Szukałam najlepszego, który nie odprawi mnie z kwitkiem. Poradnia ginekologiczna na kasę chorych odpadła, bo nie będę stać od 6 rano w kolejce ze starszymi paniami i dławić się ich majestatycznym zapachem. Nie będę patrzeć jak lekarz zaciera ręce, z tego powodu, że jestem w ciąży (tak właśnie!). Od razu padło na pana prywatnego, wolę zapłacić i wiedzieć więcej na temat rozwoju dziecka. W Nysie narzeka się na to, że brak w mieście super ginekologów, ale dam sobie rękę, nogę i głowę uciąć, że tak jest w każdym mieście w Polsce. Każdy ma swojego ulubionego i tego znienawidzonego. Dzwoniłam do trzech panów. Jeden tylko umówił się ze mną i wcisnął mnie w swój napięty grafik i nie żałuję, że do niego poszłam, a zwie się Lupa (dziewczyny z Nysy - gorąco go polecam).
Pierwsza wizyta: od razu poszłam na samolot, sprawdził to i owo i powiedział, że wszystko dobrze wygląda, że ciąża jak nic, a nie jakiś tam stres (przecież od razu wszystko mu wyśpiewałam i to, że w pozytywne wyniki mało co wierzę, choć do mnie docierają) i nie mam co się przejmować nadżerką - także nie czytajcie na te tematy na forach, tam piszą sfrustrowane kobiety, które to już wynajdują raka i płaczą nad swoim losem. Nadżerkę da się wyleczyć i można z nią żyć! Wystarczy zachować higienę. Później USG dopochwowe. I ten dźwięk. Serduszko. Melodia życia. I ten widok małej istotki, która miała 0,57 cm. I to zadowolenie, że wszystko przebiega dobrze. Ah, coś fantastycznego. Lekarz zrobił ze mną wywiad: czy żadnych chorób mega strasznych nie miałam, czy dobrze się czuję. Na każde zadane pytanie odpowiadał, nie kręcił, mówił prostym językiem. 100 złotych to nie majątek, a chyba każda z nas chce mieć dobrze prowadzoną ciążę.
Druga wizyta: USG na pierwszy strzał. I tak nasz mały ludź przez 3,5 tygodnia urósł do rozmiarów 3.52 cm. Następnie cytologia (wymaz z pochwy) i wypisanie karty ciążowej. I koniec. Tym razem za wizytę zapłacił 30 złotych więcej, ponieważ była cytologia. I znowu wypytanie o stan zdrowia, wagę, dietę. Luz! A następna wizyta w sierpniu.
Dlaczego wybrałam prywatny gabinet: nie tylko ze względu na to, że chcę mieć dobrze prowadzoną ciążę. Podjęliśmy taką decyzję również na wzgląd sterylności, sprzętu czy nawet prywatności. Wielokrotnie będąc na badaniach na NFZ ginekolodzy urządzali sobie pogawędki w gabinecie, gdy ja się za parawanem rozbierałam. W prywatnym gabinecie ginekolog wychodzi, nie karze się spieszyć, on/ona zaczeka na to aż zawołasz, że jesteś gotowa (przynajmniej tak jest u mojego lekarza).
Nie wiem czemu, ale moja intuicja cały czas mi podpowiada, że będzie Chłopiec. Razem z Połówkiem mówimy do Maluszka w rodzaju męskim. Dużo znajomych stwierdza, że to będzie Dziewczynka, ale w żadne przepowiednie nie wierzę. Ważne by było zdrowe!

PROBLEMY CIĄŻOWE

Brak. Normalnie sprzątam, gotuję, pływam nad jeziorem, opalam nogi, wypiję jedną kawę tygodniowo, dużo spaceruję. No, żyję, oddycham i mam się dobrze. Nie leżę, nie użalam się nad losem. Cieszę się życiem, które jest we mnie, rośnie każdego dnia w siłę. Planuję zakup wózka, łóżeczka, śpioszków czy innych słodkich ubranek (bo butelki, smoczki i grzechotkę już kupiliśmy). Nie spinam się jeszcze samym rodzeniem, choć wiem, że to nie bajka. Ale z tym jest tak jak z objawami. Jedna urodzi zaraz po położeniu się na sali, druga będzie się męczyć nawet dwa dni i wyzywać/rzucać zaklęcia na ojca dziecka, że ją zalał, a on nie wie co to za ból.

Mam nadzieję, że post z serii nie-poradnik ciążowy przypadł Wam do gustu. W razie jakichkolwiek pytań zapraszam do luźnych konwersacji w komentarzach. Może macie jakiś pomysł na kolejny post z tej serii? - śmiało piszcie!

Jakie są Wasze obawy przed ciążą?
Pozdrawiam, Kinga.

20 komentarzy:

  1. Bardzo dobrze, że masz takie zdrowe podejście :) Szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko- nawet to w brzuszku :)
    Moje obawy przed ciążą są bardzo hm... prozaiczne czy może egoistyczne. Obawiam się jedynie rozstępów, bo nie boję się bólu, nie boję się objawów itd. To wszystko minie i wynagrodzi mi to widok mojego dzieciaczka. Rozstępy zostaną na zawsze, hahaha :D No i obawiam się o zdrowie dziecka... oby wszystko było w porządku. Ale mam jeszcze czas na martwienie się, bo na razie nie planujemy :) Jest to już gdzieś w naszych głowach, ale najpierw wspólne mieszkanie.
    Co do lekarzy to różnie bywa. Ja chodzę na NFZ do takiego fajnego starszego Pana i jestem zadowolona :) Wszystko ładnie, pięknie, czysto tam, tylko jego ta pomoc, położna mnie czasem denerwuje :D No i u nas panie w ciąży mają pierwszeństwo w kolejkach. Wchodzą od razu, bez czekania :) Ale wszystko zależy. Jedna przychodnia będzie spoko, a druga nie i np. słabo wyposażona...

    OdpowiedzUsuń
  2. W każdym mieście inaczej, tak jak napisałam. I nas niestety za miło na NFZ nie jest :/ Ja raz byłam świadkiem jak starsze panie nie chciały przepuścić kobiety w zaawansowanej ciąży, aż lekarze musieli interweniować. Nie da się tego opisać, no masakra jakaś.
    Co do rozstępów, to też mam obawy. Ale im wcześniej zacznie się z nimi walkę po ciąży, to nie będą tak widoczne. Zresztą zależy to od genów :) I do zdrowia dziecka. Nie wyobrażam sobie, że moje może mieć jakąś chorobę genetyczną. Nie wiem co wtedy zrobimy. Wiadomo jak to jest u nas w Polsce, ile kosztuje leczenie, jak rzeba być niewyobrażalnie silnym by stawiać czoła takiemu wyzwaniu ze łazami w oczach. Ta niemoc, oh nawet nie chcę o tym myśleć :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Fasolek rośnie !! Wiii :p

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jestem teraz na końcu 34 tygodnia :) Zaszłam w czasie, kiedy nie byliśmy już na stymulacji, bo miałam w sobie 8 cm guza po stymulacji... do końca nie wierzyłam, że jestem w ciąży, bo staraliśmy się 3 lata i za każdym razem moje nadzieje były szybko rozwiewane. W Sylwestra pierwszy raz zobaczyliśmy na USG 'naszą Kozę', o której później lekarz mówił, że jest chłopcem. My też byliśmy przekonani(!), że będziemy mieć synusia :) W połowie ciąży okazało się, że jednak będziemy mieć córeczkę ...i tej teorii lekarz trzyma się do dziś :) Teraz już nie wyobrażamy sobie zmiany ;) Korzystamy z prywatnej opieki medycznej z karty i jestem bardzo zadowolona. Nie zniosłabym tego wyczekiwania pod gabinetami na NFZ.

    OdpowiedzUsuń
  5. To jeszcze troszkę i będzie Dzidzia na świecie :) Mieliście naprawdę wielką niespodziankę. Życzę dużo zdrowia na końcówce i siły w te upalne dni :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękujemy :) Dużo nam już nie zostało i kulamy się dzielnie do 2 września :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nowinę widziałam już na fejsie, gratuluję Wam bardzo :) Fajnie o tym wszystkim piszesz, tak z innej strony :) Dużo zdrowia dla Was :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Racja z tymi rozstępami :)
    A co do zdrowia dzieciaczka- życzę by wszystko było jak najlepiej :) Lepiej nawet nie myśleć inaczej :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak też nie mów :P obcy, ktoś, Maluszek tak możesz

    OdpowiedzUsuń
  10. Życzę pomyślnego rozwiązania :) Co do tego to myślę, że jeszcze mam czas, ale dobrze jest się psychicznie przygotować i poczytać na temat tego jak starsza koleżanka przechodzi ciążę i uwierzyć w to, że nie może być źle :) Pozdrawiam! :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja już koleżanek nie słucham, bo one tylko straszą i opowiadają, która to gorzej miała. Trzeba samemu dojrzeć do tego stanu. Nie patrzeć się na inne kobiety, bo każda odbiera ciążę inaczej. Ja się tylko dzielę tym co obserwuję u samej siebie :)
    Pozdrawiam ciepło :):*

    OdpowiedzUsuń
  12. ale ja uwielbiam ciążowe posty! z tymi objawami to różnie bywa, znam kobiety, które zaczynały wymiotować i mieć nudności dopiero w polowie, niektóre normalnie miesiączkowały, więc w ogóle te wszystkie artykuły o objawach ciąży powinny zniknąć, a trzeba zaufać tylko sobie i własnej intuicji, o! :) i trzymam kciuki za małego ludzika, niechże się ladnie rozwija, zeby ciocia bobik mogła obserwować efekty :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Natalia Magdalena26 lipca 2015 09:56

    Kochana! Znikam na chwilkę z blogosfery, a tu Bobas! Nawet nie wiesz jak się cieszę! No i gratulacje, cóż za zmiana! Oby ciąża przebiegła prawidłowo, no i za niedługo dołączysz do mamusiarskich blogerek. Gratulacje Kochana! :D <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Dlatego ja już stwierdziłam, że nie będę słuchać swoich mamusiowych koleżanek. A to co tutaj będę pisać to jako moje obserwacje. Nie chcę nikomu niczego narzucać, bo każda z nas jest inna i to jest piękne :) Oczywiście będę informować - w miarę - na bieżąco przebieg ciąży ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Każda z nas chyba znikła na chwilkę z wirtualnego światka i u każdej z nas coś się pozmieniało :) I to jest świetne. Będą blogerskie Ciotki :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Nadrabiam troszkę posty :D Twoje zdjęcie z usg jest najpiękniejsze na świecie, ten uśmiech, no rany, aż się cieszę do monitora ;) Myślę, że dasz porządnego kopa innym mamuśką w ciąży, bo z tego co widzę jesteś bardzo aktywna. Tak trzymać :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Huh, coś elektronika mi płata figle, to ten sam post. XD

    OdpowiedzUsuń
  18. Wow, super, gratuluję Ci bardzo! Jest to także moim marzeniem które spełnię za parę lat (mam taką nadzieję!) Świetnie, że wszystko dobrze u was przebiega. A z tymi lekarzami którzy urządzają sobie pogawędkę, to calkowicie nieprofesjonalne, chyba też nie chciałabym do takiego chodzić.

    OdpowiedzUsuń

Hej!
Każdy bloger lubi wiedzieć czy to co tworzy jest fajne, więc jeśli Ci się podoba dany tekst lub chcesz podyskutować, to rób to pod notką, bądź na fanpejdżu pod postem informującym o blogowych nowościach.
Będzie nam bardzo miło, Wercia aż uściska Cię wirtualnie :)
Pozdrawiamy i cieszę się, że jesteś! ;)

Copyright © 2016 Celuj w 19 , Blogger