23 listopada 2015

Różne oblicza ciąży...

Ciąża, to niewątpliwie wspaniały okres w życiu każdej kobiety. W końcu pod sercem nosimy życie, małą kopijkę miłosną nas samych. Robimy wszystko by tej malutkiej Istotce było jak najlepiej. Ciąża, to też męczarnia. Przez dziewięć miesięcy jesteś inkubatorem, który od piątego miesiąca przybiera na wadze. Czujesz się mniej atrakcyjna, nawet wtedy gdy ktoś Ci mówi "Jej, jak ciąża Ci służy. Promieniejesz!". Owszem uśmiechasz się, cieszysz się, że w oczach innych nie wyglądasz jak ogromny czołg. Innych - tych którzy widzą Cię raz na jakiś czas, bo dla tych z którymi kontakt utrzymujesz na okrągło, widzą w Tobie baleron i cały czas dopierdzielają "Jaka Ty gruba jesteś, może Ty jesteś wyżej w ciąży i za niedługo rodzisz?" i w duchu sobie myślisz kurwa, przecież jestem w ciąży, a później nocą płaczesz do poduszki, a facet mówi, że jest chujembo nie wie jak Ci pomóc...*
Ja, liść, oko, złe spojrzenie

Już parę razy miałam tak, że jeden dzień w miesiącu był bardzo płaczliwy. Nie wiedząc dlaczego - płakałam. Połówek często przez to chodził zdenerwowany, często nie wiedział co robić i wszystkie złe rzeczy brał na klatę. Wiecie, że to Jego wina, bo za mało poświęca mi czasu... Ale to nie przez to. Przez cały dzień potrafiłam użalać się nad swoim losem, przepraszając jednocześnie Kruszynkę, że ma tak emocjonalnie rozchwianą mamuśkę. I wiecie co? Ja nie jestem sama. Jest nas więcej, tylko skrywamy to w sobie. Często patrzymy się na instamatki, które wręcz kipią energią. Ale czy na pewno? Czy to nie jest robione pod zdjęcie? Czasem mi się wydaje, że tak właśnie jest. Zostaje uchwycony najlepszy moment, dodany, opisany w samych superlatywach, a później no cóż instaoczy nie widzą wszystkiego. Później taka instamatka może płakać tak jak ja w poduszkę i się użalać, no chyba że ma tak silną osobowość...

Co mnie denerwuje w czasie ciąży?

"Ale Ty masz wielki brzuch!" OK. i biorę do siebie to, że jestem gruba. Fakt przytyłam już 12 kilogramów, przed ciążą zmagałam się z tymi kilogramami, których nigdy nie powinno być, ale tak szczerze: KOCHAM SWÓJ BRZUSZEK. Całą sobą. Tam jest skryta moja Kruszynka. Jestem dumna z tego, że mam kształtny brzuszek. Często go eksponuję. Ubieram lekko przylegające do ciała sukienki. Uwielbiam jak mój Połówek dotyka mnie w miejscu publicznym właśnie tam. Głaszcze swoją malutką Córeczkę, a Ona czasem muśnie Go nogą czy ręką...
Denerwuje mnie to, że koleżanki, które mówią o moim brzuchu zapominają, że też były ogromnymi wielorybami. Różnica w tym jest taka, że ja nigdy ciężarnej nie powiedziałam, że ma ogromny brzuch i że wygląda tak jakby zaraz miała eksplodować. To jest kwestia indywidualna, a wrażliwe osoby - którą również jestem ja sama - takie mówienie boli. Cholernie. Tak boli, że otwierasz niewidzialny scyzoryk i zabijasz tą osobę, która bombarduje Cię takimi słowami...

"Masz leżeć!" Tymi słowami często atakuje mnie mój Połówek. W sierpniu byłam w szpitalu, zagrażała mi utrata dziecka, ale nasz silny Stworek powiedział Mamusiu, damy radę. Jesteśmy silne. No i jesteśmy, ale Tata tego nie zauważa. Fakt czasem boli mnie brzuch, bo nasz człowiek uciska, ale chyba leżeć nie muszę. Uwielbiam chodzić na spacery, sprzątać. Gdy źle się czuję, to leżę, ale gdy mamy energię do robienia czegoś, to działamy. A Tatusiek później stroi fochy, bo miałaś nic nie robić, masz odpoczywać, nie bądź taka honorowa, nie denerwuj mnie, bo ja mogłem posprzątać. Tsaaa, szanowni Tatuśkowie jeżeli obiecacie, że posprzątacie to zróbcie to od razu, a nie po milionowym meczu, który rozgrywacie w Fifie. Nas to denerwuje, dlatego idziemy do kuchni i myjemy te gary...

"A tamto dziecko nie będzie miało tego co nasze dziecko" Przyszła Mamo nie mów tego mniejszemu dziecku, bo to dziecko przyleci do drugiej Mamy i jej to przekaże. A ją szlag trafi! Dlaczego tak bardzo już faworyzujesz swoje dziecko? Czy miło by Ci było, przyszła Matko, jakby inna Mama powiedziała mniejszemu dziecku, które zaraz leci do Ciebie na skargę: "A my będziemy kochać nasze dziecko bardziej jak oni swoje". Moim zdaniem tego się nie mówi. Fakt każdy rodzic uważa, że jego dziecko jest najlepsze i, że będzie miało najlepiej, ale na miłość boską tego nie mówi się na głos, bo może zaboleć, zwłaszcza wtedy, gdy jest się prawie rodziną...

Moje własne myśli. Jestem osobą, która bardzo dużo myśli. Weryfikuje całe otoczenie. Często myślę o sobie, że jestem tą złą, grubą, niby niezadbaną, bo już nasłucham się innych koleżanek, naczytam się dziwnych zwierzeń na forach... Mimo, że dbam o siebie all the time, to czuję jak moja atrakcyjność spada. Fakt, nie mogę już tak dużo latać po mieście, po schodach, bo Niunia jest coraz większa, coraz bardziej na mnie napiera, a ja coraz częściej leżę wieczorem, bo nie mam sił. Jak to jest, że za dnia mam tyle energii, że sama mogę meble poprzestawiać, a wczesnym wieczorem ledwo żyję i wejście na trzecie piętro daje mi w kość. Takie to denerwujące w okresie ciąży. Postanowiłam, że przez tą kulejącą samoocenę, będę wychodzić do ludzi. Razem z Połówkiem. To na kręgle, to do restauracji, by po prostu być w towarzystwie, blisko ludzi. By nie zamartwiać się w domu, że jest się samotnym...
Ja z brzuszkiem, lustrzanki
Uwielbiam robić lustrzanki w czasie ciąży. Widzę jak brzusio się zmienia. I teraz mam takie pytanie: czy faktycznie jestem tak wielka? Czy po prostu niektóre kobiety mówią takie rzeczy z zazdrości...

Przyszła Mamo, radzę Ci żebyś nie brała wszystkiego do siebie tak jak ja, bo później będziesz musiała pracować nad sobą. Nie każda z nas jest silna, więc jak już Twoja pewność siebie spadnie tak jak moja, to zrób coś. Nie patrz tylko na zdjęcia zadowolonych instamam, bo Cię to bardziej dobije. Zrób coś by Twoje samopoczucie się poprawiło. Najważniejsze to rozmawiaj, nie duś tego w sobie tak jak robiłam to ja. Rozmawiaj z Połówkiem, Mamą czy Teściową. O tych załamaniach trzeba rozmawiać, bo inaczej kobieta w ciąży zwariuje. W końcu musisz być w dobrej formie. Ja od miesiąca nie miałam załamania, a to jest dużym sukcesem, bo ani nie cierpię ja, ani mój Połówek z Dzieckiem. Wystarczyło, że kupiłam kilka super świetnych sukienek, w których mój brzuszek okazał się dziełem sztuki, zaczęłam się malować, gdy gdzieś wychodzę. Twoja forma musi być w ostatnich miesiącach ciąży jak najlepsza. Moja taka właśnie jest, a zostało mi do rozwiązania 73 dni**.

A Ty jak sobie radzisz ze spadkiem formy? Co robisz, by przywrócić swój pozytywny stan ducha?

* Ten post miał zostać opublikowany pod koniec października. Moją niską samoocenę zwalę na okropną aurę, która poprawiła się 1 listopada - od tego dnia w moim umyśle świeci słońce i wszystko jest już pod kontrolą.
** Jeżeli coś mnie znowu zdenerwuje w czasie ciąży, to z pewnością to tutaj dodam.

Pozdrawiam, Kinga.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Hej!
Każdy bloger lubi wiedzieć czy to co tworzy jest fajne, więc jeśli Ci się podoba dany tekst lub chcesz podyskutować, to rób to pod notką, bądź na fanpejdżu pod postem informującym o blogowych nowościach.
Będzie nam bardzo miło, Wercia aż uściska Cię wirtualnie :)
Pozdrawiamy i cieszę się, że jesteś! ;)

Copyright © 2016 Celuj w 19 , Blogger