10 listopada 2016

Oczekiwania vs rzeczywistość - karmienie


Karmienie nowo narodzonego dziecka jest równie mocnym tematem do spięć co poród. Każda mama chce dobrze dla swojego dziecka i będzie je karmić tak jak ona sama chce. Ja nie spinałam się tym tematem. Wiedziałam, że chcę karmić piersią jak najdłużej, ale brałam też pod uwagę to, że wcale nie musi tak być, że nie będę karmić długo, a może nawet wcale. Zresztą żyjemy w takich czasach, w których dostępność mlek modyfikowanych jest naprawdę duża. To nie są te czasy, w których trzeba było kombinować, jak dziecko nie chciało jeść mleka matki czy miało alergie na mleko (patrz ja).

Karmienie oczekiwania

Tak jak wspominałam na wstępie. Wiedziałam jak chcę karmić, ale wiedziałam, że nie musi być tak jak ja to sobie wymarzyłam. Jako młoda przyszła mama, często czytasz fora czy przeglądając instagrama natykasz się na zdjęcie, które to przedstawia karmione dziecko. Obojętnie jak, piersią czy mlekiem. Chcąc nie chcąc czytasz komentarze. Mamy wiele razy powtarzają, ze karmiąc piersią wytwarza się nieopisana więź miedzy matką a dzieckiem. Eksperci twierdza, że dziecko karmione piersią jest inteligentniejsze. Babki i ciotki wręcz karzą ci karmić piersią, bo tak ma być, bo to twój jeden z wielu obowiązek...

Karmienie rzeczywistość

W moim przypadku, Weronika zaraz po cięciu była karmiona mlekiem modyfikowanym. Ja ją zobaczyłam dopiero 2 godziny po porodzie, a do karmienia dostałam ja 7 godzin od rozwiązania. To moje pierwsze karmienie było nieudolne. Ja leżąca, ledwie jeszcze przekręcającego się na bok, nie wiedziałam jak się do tego zabrać. O tej godzinie nie było w szpitalu doradcy laktacyjnego, przez co Wercia wisiała tylko na brodawce, a czy spróbowała napoju bogów - tego nie wiem. Dopiero drugiego dnia od porodu zaczęła się jazda z karmieniem. Każda pielęgniarka przychodziła z workiem złotych rad,  przez które głowa aż pękała. Stosowałam się do rad jednej - złe, do rad drugiej - złe i tak w kółko. Stop, przecież to ja będę wiedzieć jaka pozycja jest najlepsza dla mnie i mojego dziecka. Jedna z pielęgniarek podając mi mleko modyfikowane - ja młoda mama za pierwszym razem nie trafiłam do dzióbka Młodej, bo przekręciła główkę - powiedziała mi, że nie wie jak długo przeżyje moja córka skoro nie potrafię karmić piersią, a i z butelka mam problemy. No i co? - rozbeczałam się i zaczęłam przepraszać Weronikę, że ma złą mamę, a pielęgniarce kazałam zostawić nas w spokoju. Także z karmieniem piersią w szpitalu przegrałam, wolałam dawać jej butelkę. Raz, że cały czas czułam się obserwowana i obmawiana, a dwa że nie miałyśmy prywatności - nie leżałam sama w sali.

W domu szło mi całkiem nieźle, jednak Mała nie najadała się moim mlekiem. Często dopijała jeszcze butelkę mleka. Lepiej było jak udało mi się odciągnąć laktatorem sporo pokarmu, nie czułam się wtedy tą złą mamą, bo w końcu piła ona moje mleko, tylko że z butelki. Najgorzej było, gdy zaczęła karmić się moją krwią. Później zachorowałam i stwierdziłam, że to koniec. Nie chcę jej już karmić, nie chcę stresować siebie i jej. I uważam to za najlepszą decyzję. Karmiłyśmy się piersią przez dwa miesiące. Nie samą piersią, choć ją dawałam bardzo często. Mieszanie.
Karmienie piersią nie było moim powołaniem. Nie wytworzyła się między nami więź, a ja czułam to za obowiązek, przez który mocno się stresowałam. Często płakałam, że Mała nie najada się moim mlekiem, że zła ze mnie matka. Co przez próby kp przeszłam to moje, dlatego cieszę się, że Mała jest dzieckiem modyfikowanym 😛 Na szczęście moja mama mnie nie nie oceniała, gorzej z moją babcią, która to wiecznie przy spotkaniu mówiła "musisz karmić, bo to najlepsze co możesz dać dziecku!" - musisz musisz musisz. Nic młoda mamo nie musisz!

🍴🍜🍌🍎🍜🍐🍓🍜🍴


W czwartym miesiącu stwierdziłam, że czas rozszerzyć dietę Weronice. Zresztą moja pani doktor też mi to zaproponowała. Na pierwszy ogień poszło jabłuszko. Mała się nie krzywiła. Później marchewka i inne jednoskładnikowe słoiczki. Wieczorem kaszka. Po jakimś krótkim odstępie czasowym stwierdziłam, że sama będę jej gotować, bo w końcu słoiczkowe jedzenie wcale nie jest skomplikowane do zrobienia. Akurat był wtedy sezon na świeże warzywa i owoce. 
Tak wyglądała, gdy jadła musik jabłkowy.

Nie zaprzątałam sobie głowy metodą BLW. Sama córkę karmię, je wszystko, całe porcje. Jak kiedyś podrośnie i powie, że tego nie chce, to nie będę jej tego dawać, a teraz póki co je to co ja jej daję. Jak grymasi to nie je, ale na szczęście nie robi tak. Wiem, że przynajmniej się naje. Staram się jej dawać na zmianę posiłki swoje i słoiczkowe. Ja najczęściej gotuję zupki dla niej, a ze słoiczków je dania główne, np. potrawka z królika czy jakieś danie z wołowiną. Początkowo zupki jej blendowałam, a odkąd wyszły jej zęby staram się jej dawać je z drobno pokrojonymi warzywami i mięskiem. Ogólnie mamy 5-6 posiłków dziennie. 
Nasz cykl jest taki:
➡️ około 3 w nocy butelka z mlekiem 180 ml (daje znać wierceniem się i wstawaniem na czuja)
➡️ między 7:30 a 8:30 je kaszkę z owocami (tylko i wyłącznie Hipp - innych nie znosi)
➡️ po 11 je butelkę z mlekiem (180 ml) lub owoc - jabłko, banan bądź mus owocowy
➡️ przed 15 lub po 15 je obiad (około 220-240 gram, zależy on od tego co mam w lodówce bądź jaki słoiczek mamy)
➡️ po 17 jogurcik lub jabłko (zależy co jadła po 11)
➡️ i na noc około godziny 20 je mleko (240 ml, z czego najczęściej je 210 ml). Początkowo dawaliśmy jej kaszkę, ale po jakimś czasie okazała się ona dla niej za ciężka przez co wstawała nam po dwóch godzinach od karmienia z krzykiem (a my myśleliśmy, że tak jęczy przez zęby), choć fakt przesypiała całą noc bez jedzenia.
U nas w domu jest tak, że jak Wercia widzi, że jemy jakieś ciastko to damy jej je spróbować, jak jemy chleb z wędlinką - też go jej damy. Musi spróbować wszystkiego. I tego się będziemy trzymać. My tak czujemy jej jedzenie 😃

Jak u Ciebie jest z karmieniem? Jaka  jest Twoja historia karmienia? Pierś czy mleko modyfikowane? Gotujesz sama czy kupujesz słoiczki, a może tak na zmianę jak u nas?
Pozdrawiamy smacznie, Kinga i Weronika!

Posty z cyklu oczekiwania vs rzeczywistość

 Poród pierworódki

13 komentarzy:

  1. U nas wszystko wygląda zupełnie inaczej. Nabyłam sporo wiedzy na temat karmienia piersią, więc nie dałam sobie wmówić różności, jakie inni starali mi się przekazać, czego konsekwencją jest to, że karmię piersią 9 miesięcy i będę to robić jeszcze co najmniej tyle samo. Dietę rozszerzyłam po 6 miesiącu - początkowo były to słoiczki, teraz gotuję Jaśkowi, ale uważam, że na ciasto ma jeszcze czas. ;-) Buziaki dla córy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślałam, że jakoś w domu dam radę z karmieniem, ale. Było jak było, czasu nie cofnę. A nuż kolejny dzieciak będzie tylko przy cycku Wtedy będę wiedziała co i jak i może tak szybko nie odstawię dziecka. Zobaczymy :)
      Używasz jakiś robot kuchenny, dzięki któremu potrawy wychodzą "lepsze" czy zwykły gar i heja do przodu? :D My się zastanawiamy nad zakupem Thermomixa lub Moolticookera b y trochę na czasie zaoszczędzić.
      Buziaki i uściski dla Jaśka! :*

      Usuń
    2. Zawsze śmiałam się z tekstów, że karmienie jest w głowie i tak dalej... Dopóki sama nie zaczęłam karmić. Nie jestem tzw. laktoterrorystką, ale zgłębiłam swoją wiedzę, dlatego olałam wszelkie teksty typu: dziecko się nie najada, nie masz mleka, pewnie leci sama woda i tak dalej. Waga mojego syna mówi sama za siebie - mam mleko i to wystarczająco tłuste. :D
      Thermomix bardzo mnie kusi, ale niestety jest dla mnie zdecydowanie za drogi. Gotuję w zwykłym garnku, nieraz na parze - tylko tak, żebyśmy i my się najedli, i Jaśko. Nie używam soli, ale sporo innych przypraw i... naprawdę dania są smaczne. :) Do tego naleśniki albo placki - smażę na wodzie albo oleju kokosowym. Oczywiście Jaś raz zje więcej, raz mniej, ale najważniejsze, że cokolwiek trafia do brzuszka. Zresztą niemal na samym mleku ma już 11,5kg, a ma niecałe 9 miesięcy, więc zagłodzony nie jest. :D

      Usuń
  2. Tez byłam po cc. Przez moją małą przytomność były problemy z załapaniem jak karmić. I teź kaźda pielegniarka mówiła co innego. A niektóre zmuszały żebym dala mm. Nie poddawalam sie. Pozniej ok3 tyg okazalo sie ze nie najada sie. Zaczelismy walczyc o moje mleko i karmienie było mieszane. Po 2,5 miesieca nie mialam siły na proby. Poddalam sie.karmie ja mm. Po rozszerzeniu diety sama jej gotuje z eko produktow. Słoików używam jako nowe smaki ktorych ja nie moge zdobyc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i jeszcze wg mamy i drugiej mamy nie miałam mleka bo mam małe piersi lub miałam chude mleko bo jestem chuda.

      Usuń
    2. Według mnie nie ma co tutaj mówić o poddaniu się. Walczyłaś o pokarm i to się liczy. Ja już w szpitalu się poddałam, bo wolałam karmić dziecko butelką. Ale to był mój wybór, dla świętego spokoju swojego i dziecka, a to też musi się liczyć. Nie można narażać siebie i maluszka na stres związany z tym czy karmione jest piersią czy nie.
      Jak dla mnie mama i teściowa zachowały się słabo. Te osoby powinny być oparciem, a nie jeszcze dołować :( Smutne.
      Ale nie ma co rozpamiętywać niepowodzeń z karmieniem. I tak jesteśmy najlepszymi mamami dla swoich dzieci! Pozdrawiamy! :)

      Usuń
    3. O, takie teksty i ja przerabiałam. Moja mama przestała mnie i siostrę karmić, bo uwierzyła, że jest za chuda i ma zbyt małe piersi, więc się nie najadamy. Po 16 latach kiedy urodziła mojego brata, była nadal tak samo chuda, a karmiła go ponad 3 lata - tym samym zamknęła buzie osobom, które gadały głupoty. Ja po 6 tygodniach od cc wróciłam do wagi sprzed ciąży (a przytyłam ok. 20kg), a od tej pory waga nadal leci. Teraz mam ponad 8kg mniej niż przed ciążą. Wszyscy krzyczą, że jestem za chuda i moje mleko to sama woda - cóż, nie widziałam, żeby na wodzie ktoś tak przybierał na wadze jak mój syn. Nie ukrywam, że wiele łez wylałam, słysząc takie słowa - zaczęłam myśleć, że może jestem złą matką, skoro ludzie tak mnie pouczają i to w chamski sposób.
      Oczywiście nie mam nic do sposobu, w jaki karmicie, tylko chciałam właśnie uczulić na to, że jednak to prawda - "umiesz liczyć? Licz na siebie...". Ludzie naprawdę potrafią człowieka zdołować i sprawić, że zaczyna wątpić w siebie.

      Usuń
  3. Zgodzę się z Tobą że nie istnieje coś takiego jak chude mleko, male piersi tez nie sa powodem nie posiadania mleka. Czasem poprostu nie ma się siły walczyc o to mleko. Jak mała plakala zawsze słyszałam że jest głodna. Doszło do tego ze na płacz zawsze dawałam mleko i wymiotowała od razu. Mam nadzieję że przy kolejnym dziecku bedzie łatwiej nie słuchać innych i mieć mleko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie najczęstszym problemem jest wspomniany brak siły. Mleko jest, naprawdę nieliczny procent mam nie może karmić, co jest spowodowane poważnymi chorobami. Kiedy mama się stresuje, kanaliki mlekowe zwężają się, przez co mleko wypływa wolniej - dziecko denerwuje się, bo chciałoby, aby leciało szybko jak z butelki, a mama myśli, że ma mało mleka. Do tego dochodzą skoki rozwojowe, kiedy też z karmieniem mogą być cyrki... Trzymam kciuki, żeby przy następnym maluszku było z karmieniem tak, jak sobie życzysz. Buziaki! :)

      Usuń
  4. Karmię z wyboru 14 miesięcy :) Nigdy nie oceniam innych mam, bo wiem, że karmienie piersią nie jest łatwe i nie jest to droga usłana kwiatami. Początków nie wspominam dobrze, bo moja córka wisiała na mnie każdego wieczora od 18 do 23, w nocy budziła się do 3h. Tak też było w dzień. Przeszłam przez piersi jak kamloty, przeszłam przez zapchane kanaliki, wiele razy ryczałam. Nigdy nie słuchałam babć i ciotek, bo każda miała swoją teorię, że jestem za chuda (48 kg), że mam za mały biust, że powinnam dać butelkę i będzie spała. Moje dziecko na piersi było zawsze powyżej średniej w siatkach, nigdy nie miała niedowagi i chyba w sumie to dodawało mi skrzydeł w tej niełatwej drodze. Dietę rozszerzałyśmy od połowy 5 miesiąca i niestety metoda BLW nie była dla nas. Mała nie chciała nic dotykać, wyła na widok jedzenia i w sumie do tej pory nie jest zbytnio przekonana do nowości, które jej proponujemy. Coś się jednak zaczyna ruszać w tej kwestii, bo bywają już momenty, że sama wyciąga rączki po coś, co akurat my jemy :) Stety/niestety cyc nadal jest dla niej najważniejszy i ani myśli się odzwyczaić. Próbowaliśmy podawać jej mm, ale kończyło się na tym, że nawet wody z butelki nie chciała pić, na wypadek gdybyśmy chyba chcieli ją oszukać :) Tak więc trwamy w naszej cycowej drodze do dziś :)

    Pozdrawiam Was serdecznie i życzę samych smacznych potraw na talerzu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam takie mamy jak Ty! :) Ja nie dałam rady, siedziało mi w głowie, że źle to robię, później się okazało, że jest to dla mnie obleśne (bo niestety takie było), bo żadna więź się między nami nie utworzyła - nie czułam tego karmienia i Mała też, częściej spała wtulona w pierś jak ssąca ją :D I mi z tym dobrze, może a nuż przy drugim dziecku okaże się, że będę cały czas cycuchem karmić.
      BLW jak dla mnie jest fanaberią z Zachodu. Wolę karmić sama łyżeczką, jak się martwić, że dziecko patrzy się na jedzenie i je je oczami.

      Nawiasem mówiąc, mój Tato była karmiony cycem przez babcię do 8 roku życia!! Taki cycusiowy synuś ;)

      Pozdrawiamy serdecznie, trzymajcie się ciepło! :)

      Usuń
  5. Ja kiedyś nie byłam przekonana do karmienia piersią. Stwiedziłam, że spróbuję, ale bez żadnych nacisków. Wyjdzie to super, nie to nie. Przez pierwszy miesiąc miałam ciągle poranione brodawki, nienawidziłam karmić i sama w sumie nie wiem, dlaczego wtedy nie odpuściłam. Dzisiaj Ala jest ciągle na moim mleku, a ja uwielbiam karmienie piersią. A ze stałych posiłków jako pierwsze podałam dynię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to brawo. Mnie nadal od tego odpycha. Nie lubię patrzeć na zdjęcia kobiet karmiących. To jest tak intymna sprawa, że nie powinno się czegoś takiego pokazywać. Mam parę takich zdjęć z Weroniką, ale nigdy bym ich nie pokazała całemu światu. Czasem się wstydzę jak ktoś ze znajomych ogląda jej album, a tam są takie zdjęcia jak się karmiłyśmy. Ale to tak poza temat.
      Zresztą na pytanie czym karmię, zawsze odpowiadałam: MLEKIEM.
      Sama gotujesz dla Ali? :)

      Usuń

Hej!
Każdy bloger lubi wiedzieć czy to co tworzy jest fajne, więc jeśli Ci się podoba dany tekst lub chcesz podyskutować, to rób to pod notką, bądź na fanpejdżu pod postem informującym o blogowych nowościach.
Będzie nam bardzo miło, Wercia aż uściska Cię wirtualnie :)
Pozdrawiamy i cieszę się, że jesteś! ;)

Copyright © 2016 Celuj w 19 , Blogger