6 czerwca 2017

Metamorfozy czas - zmieniam siebie!


| PRYWATA, moja historia. Wchodzisz dla swojego zdrowia, zaufaj mi. Może przestrzegę Cię przed tym co może Ci się stać jeśli nie będziesz chciała znaleźć pomocy... |

STAŁO SIĘ! Mimo, że staram się ćwiczyć w domu i w miarę zdrowo odżywiać. Stało się, że waga zamiast spadać w dół - rośnie. Kolejne dni spędzane na jestem gruba, jestem do bani, jak możesz ze mną być czy co ze mnie za młoda mama wyznaczają kolejne stresy i złe samopoczucie. W natłoku tych złych emocji stało się też coś najważniejszego: zauważyłam, że przekroczyłam granicę, której nigdy przekroczyć nie chciałam. Powiedziałam STOP - sama nie dam sobie z tym problemem rady. Szczęśliwe dziecko to szczęśliwa mama. Szczęśliwy związek, to szczęśliwe dwie osoby.
Koniec użalania się nad sobą. Koniec z mówieniem, że jest dobrze, że akceptuję siebie. Koniec z tłumaczeniem, że jestem po ciąży, że hormony i że inne że. W życiu nie powiedziałabym, że będzie grozić mi nadwaga, a co dopiero OTYŁOŚĆ. Przez większość swojego życia borykałam się z dużą niedowagą. Przeszkadzało mi to, ale nie zagrażało to mojemu zdrowi i relacji samej ze sobą. Teraz moi znajomi możecie się ze mnie śmiać, proszę bardzo. Otóż. Niczym jak na spotkaniu Anonimowych _________ (wklej co chcesz). Jestem Kinga, jestem młodą mamą, mam 25 lat, ale mój wiek metaboliczny ma 50+. Mam problem i podzielę się z Wami moją (naszą) walką. To jest czas dla mnie, dla mojego zdrowia. Lecimy po lepsze JA!

Post udostępniony przez KINGA KUPCZAK (@kejsikej)

Ci co stale mnie obserwują wiedzą, że będąc w ciąży przytyłam aż 27 kg. Odkładała mi się woda w organizmie, doszło do niewydolności wątroby na końcu ciąży, co doprowadziło do cesarki, bo były zagrożone życia. Moje i Weroniki. Nie w jakimś dużym procencie, ale jednak były.

Młode mamy często borykają się z nadprogramowymi kilogramami po ciąży. Jedne mają ich mniej, drugie więcej. Pierwsze co robimy, to sięgamy po rady w Internecie i treningi z mamami-trenerkami. Często bez konsultacji ze specjalistą! Jedziemy z koksem, obserwujemy metamorfozy mam, którym się udało. Często zamykamy się w sobie, bo nam nadal się nie udaje. Waga zamiast spadać, pnie się do góry.

We wrześniu zaczęłam wyzwanie z Olą na jej facebookowym profilu. Było fajnie - schudłam 2 kilogramy. Z moją dietą nie dietą był to świetny wynik! Później treningi zaczęły mnie denerwować poprzez rozmowy na lajfach, przez które nie skupiałam się na wykonywaniu treningu. Toteż moja aktywność była wtedy kiedy mi się chciało, a nie zgodnie z planem. W tym roku dałam szansę treningom z FitMom Anią. Całkiem fajne, krótkie treningi i wyzwania dla osób początkujących i w ciąży. Wszystko bez zbędnego pierdzielenia, z lekkim opieprzem! Waga poszła do góry. Na licznik wskoczyło niebezpieczne +6kg. Obecna waga 89 kg, wzrost 178 cm. Dieta - brak. Systematyczność - brak. Samoocena - poniżej zera. Ze sztucznym uśmiechem, ale z prawdziwymi łzami.


Postawienie wszystkiego na jedną kartę! Zawsze chciałam chodzić na siłownie, jednak nie chciałam chodzić tam sama. Lepiej z kimś. Jakieś zumby i inne aerobiki odpadały, bo to dobre na chwile - za szybko się mi to nudzi. Ćwiczenia w domu spoko, bieganie po bieżni też spoko, ale co z tego jak efektów brak? Brak diety - sama nie potrafię jej ułożyć. Źle się dzieje. Problemy ze zdrowiem. Zawyżone hormony, mikro i makro składniki również. Jak tak dalej pójdzie to kipnę na zawał. Mam problem, jest wielka lipa! Kij, że nie akceptuję siebie, ale życie, zdrowie kurwa jest ważne!



No to z kuzynką postanowiłyśmy, że idziemy na CROSSFIT. Na pierwszym treningu okazuje się, że jakąś tam kondycję mam, że widać, że coś ćwiczę. Także nie leżę i nie pachnę, wiem że nic samo się nie zrobi. Mam czas na bloga, książkę, grę i inne. Mam czas na siłownię. Trener mówi czas na dietę. No to goł i robimy niezbędne pomiary.

Okazuje się, że mój metabolizm ma wiek 50+, a przecież mam dopiero 25 lat. Jestem młodą mamą i jest w chuj źle. Ale jest sukces, bo zdaję sobie z tego sprawę. Pomimo płaczu, wiem że jest progres, bo poszłam szukać pomocy. Jest dużo tkanki tłuszczowej, ale są też mięśnie. Czego mi potrzeba? Diety i regularnych ćwiczeń z większą mocą. Z trenerem, który zwróci mi uwagę co robię źle, popędzi mocniej do działania. Trenerka z Internetu tego mi niestety nie gwarantuje...


Docelowo do zrzucenia mam aż 24 kg. Można tego dokonać w rok, lub mniej. Zależy od systematyczności. Mi trener wyznaczył na to 14 tygodni. To jest do wykonania i zrobię to! Koniec ze słodyczami, z napojami z biedry, z fast foodami.  Plan jest taki. Dobrana do moich potrzeb dieta, crossfit 3 razy w tygodniu na siłowni, bieganie po bieżni i domowe ćwiczenia. Mam co robić, masa się zebrała, teraz czas na wypalanie/ujędrnianie/rzeźbienie. Tym razem się nie poddam, inwestuję w to nie tylko swój czas ale i nasze pieniądze. Dlatego się uda!

Jak Ty się zmieniłaś po ciąży? Jakie są Twoje sposoby na akceptację samej siebie?

18 komentarzy:

  1. Świetny tekst! Dobrze, że uświadamiasz, że nie zawsze tylko z pomocą Internetu można pokonać zbędne kilogramy. Pełno jest teraz takich osób, które motywują do ćwiczeń i diety, tylko że przecież każdy z nas ma inne zdrowie, inną wagę i nie każdy trening na nas zadziała.
    A powiem Ci szczerze, że po Twoich zdjęciach nie dałabym Ci tych 89 kg. Chociaż nie wiem jak to jest przy tym wzroscie, bo jesteś bardzo wysoka. Więc same kilogramy nie zawsze wszystko nam powiedzą. Ja ważę 53 kg, więc mogłoby się wydawać że mam figurę modelki, ale tak też nie jest ;p Bo ja z kolei jestem bardzo niska - raptem 157cm. Do ideału przydałoby się z 5 kg mniej, ale szczerze, że nie przeszkadza mi to na tyle, by sie katować ćwiczeniami czy dietą. Bo ćwiczyć nie loubię, jedynie coś w stylu rolki, łyżwy, rower, ale też czasu brak na regularność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, tutaj chodzi o zdrowie. Sama mam problemy skórne - będzie o tym post. Zresztą żyjemy w czasach STRESU. Stresujemy się dosłownie wszystkim i ma to wpływ na naszą wagę...
      No w sumie już na studiach jak mówiłam, że ważę 72 kg to koleżanki mi mówiły, że sobie jaja robię. Jestem dość "ubita", a wszystkie złe kilogramy idą mi w dół ciała. Od brzucha do bioder i to jest moja największa udręka. Ciężko jest kupić spodnie. Brzuszek po ciąży został i właśnie jego chcę zniwelować.
      Jeśli Ci nie przeszkadza to super! Teraz sezon na rower to z rodzinką można jeździć na wycieczki w wolnym czasie :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Ćwiczyłam kiedyś w domu, ale to tylko przyczyniło się do spadku mojej wagi, a na siłę chcę trochę przytyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam przejść się do siłowni. Tam trenerzy wiedzą co robić :)

      Usuń
  3. U mnie z kolei jest odwrotnie. Zawsze byłam tą z kilkoma/-kilkunastoma nadprogramowymi kilogramami. Od dziecka wszyscy mówili, że jestem "przy sobie, grubiutka i pulchniutka". W ciąży przytyłam 20 kilogramów i bylam przekonana, że bedzie ciężko, bo jednak zawsze zgubienie jednego kilograma było dla mnie katorgą. A tutaj szok!! Ważę teraz mniej niż w gimnazjum - 10 kilogramów mniej niż przed ciążą, więc spadło mi łącznie 30. Bez diet (jem wszystko i sporo) i bez sportu. Ale codziennie robię kilometry na spacerach z dzieckiem (niezależnie od pogody) zamiast siedzieć przed telewizorem, którego nie oglądam wcale. Karmię piersią i biegam za moim absorbującym dzieckiem. W końcu jestem zachwycona swoją figurą. Tobie też tego życzę, bo szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu po ciąży wszystko się zmienia :) U niektórych na minus, a u innych na plus. Dzieci dużo dają, my również chodzimy na długie spacery - jednak mi to nic chyba nie daje. Każdy jest inny ;)
      Pozdrawiamy!

      Usuń
  4. mi po ciąży został brzuch. Brzuch wiekszy o 7 cm niz był. Dla mnie to dużo. Waga wrócila do stanu przed. Kilka miesięcy po porodzie ćwiczylam przez kilka miesięcy. Teraz mi się już nie chce i stety/niestety nie akceptuje brzucha. Kiedyś się go pozbędę. Za ciebie trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie kiedyś. Też tak sobie mówiłam "a zajdę w drugą ciążę, to po niej wezmę się za siebie". Kiedyś, bo nie wiadomo kiedy. Dobrze, że zmieniłam zdanie.
      Naprawdę jeśli ma się trochę czasu dla samej siebie to warto inwestować w swoje lepsze ja, by w pełni się akceptować ;) Trzymam kciuki aby to kiedyś przyszło szybciej ;)
      Pozdrawiamy!

      Usuń
  5. Na pewno dasz radę dojść do celu :) Najważniejsze zawsze siedzi w głowie a Ty już to ogarnelas. W pierwszej ciąży przytylam ponad 20kg i również ciężko było mi zrzucić zbędny balast, ale dałam radę.3mam kciuki. Za niedługo będziesz pewnie chwalić się super efektami. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ile czasu na to potrzebowałaś, jeśli można wiedzieć? :) Sama ćwiczyłaś i czy stosowałaś dietę? :)
      Już małe efekty widzę, zobaczymy co to za miesiąc będzie.
      I tak najpierw trzeba dojść do porozumienia z głową, a nie siedzieć i przeglądać zdjęcia fit babeczek i narzekać na siebie :D
      Pozdrawiamy!

      Usuń
    2. Cwiczylam sama, z czasem poszłam na siłownię, biegalam na bierzni itd. Nie stosowalam diety bo i mnie by to nie przeszło :P Jadłam mniej, zdrowiej i piłam wodę (dużo wody). W niecały rok wazylam mniej niż przed ciążą :) Będzie na pewno lepiej i dotrwasz do celu a efekty które będziesz zauważać będą mega motywacja do dalszego działania :)

      Usuń
  6. u mnie została fałdka na brzuchu,a tak to ok.Przytyłam dużo..bardzo dużo,jakbym schudła jeszcze 4 kg byłoby idealnie ale nie umiem..może nie chcę..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie też będę walczyć z tą fałdką na brzuchu, bo przez nią ciężko u mnie kupić spodnie :/
      Może warto pójść do specjalisty, porozmawiać, zrobić pomiary. W końcu tutaj chodzi też o zdrowie ;) Trzymam kciuki za "chcę" ;)
      Pozdrawiamy!

      Usuń
  7. A ja tam preferuję domowe warunki ;P

    OdpowiedzUsuń
  8. Koniecznie zajrzyj do książki "Zatrzymać dzień" - tam sporo wskazówek odnośnie zdrowego jedzenia, po którym lepiej się czujemy i wyglądamy! ;)
    Dodatkowo książka zawiera w sobie wiele motywacji, która będzie Ci na pewno potrzebna. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przepadam za książkami. Mam wiele fit książek i tylko leżą i kurz zbierają :) A motywację teraz mam ogromną przez to, że zainwestowałam pieniążki.

      Usuń
    2. Ale to nie jest "fit książka". Jest to bardziej obowiązkowa lektura dla każdego rodzica otwierająca oczy na wiele ważnych spraw. Dodatkowo, zawiera ciekawe informacje odnośnie diety i posiada zdjęcia na których widać efekty zdrowego jedzenia właśnie według tej książki ;) Naprawdę warto zerknąć!

      Usuń
    3. To w takim razie zerknę :)

      Usuń

Hej!
Każdy bloger lubi wiedzieć czy to co tworzy jest fajne, więc jeśli Ci się podoba dany tekst lub chcesz podyskutować, to rób to pod notką, bądź na fanpejdżu pod postem informującym o blogowych nowościach.
Będzie nam bardzo miło, Wercia aż uściska Cię wirtualnie :)
Pozdrawiamy i cieszę się, że jesteś! ;)

Copyright © 2016 Celuj w 19 , Blogger