16 lipca 2017

Metamorfozy czas - zmieniam siebie!


Moje ciało po ciąży już nigdy nie będzie takie jak przed. Nie będę zazdrościć tym kobietom, które mają ładne brzuszki. Mój się zmienił bardzo. Już przed ciążą zaczął być bardziej wzdęty jak przypominający deskę. Zaczęły się małe problemy, aż zaszłam w ciążę. Ten stan zmienił go jeszcze bardziej. Weronika urodziła się duża. Aktualnie mój brzuch ma jedną bliznę i rozstępowe słoneczko wokół pępka. Pępek zaś wyglądem przypomina wulkan 😆 Nie jest to sześciopak i nigdy nie będzie - jakoś nie podobają mi się umięśnione brzuchy u kobiet.


Przyznanie się światu, że ma się problem wcale nie jest takie łatwe. Łatwiejsze z pozoru powinno być przyznanie się samej sobie, jednak to jest jeszcze większym wyczynem. Mnie samej było trudno, ale odnalazłam drogę do tego by powiedzieć sobie 'dość'. W tamtym miesiącu pisałam Was moją historię. Mam nadzieję, że znalazły się w mojej społeczności takie osoby, którym ten post pomógł.


Jestem już ponad miesiąc na diecie i trenowaniu crossfitu na siłowni. Efekty były już widoczne po dwóch tygodniach. Ale powoli, już piszę co i jak 😉

Dostałam dietę przyspieszającą metabolizm, ułożoną specjalnie pode mnie. Jej koszt wyniósł 100 zł. Można powiedzieć, że mało. Moja dieta jest dietą chorobową. Nie jest ona dla każdego. Moja nadwaga nie jest moim jedynym problemem zdrowotnym. Mam też łuszczycę skóry głowy – kolejną chorobę, do której lepiej się nie przyznawać, bo jest tematem tabu. O którym TRZEBA mówić!! Ale o tym problemie napiszę kiedy indziej ;)


Dieta przyspieszająca metabolizm tłuszczowy


Dieta podzielona jest na trzy powtarzalne co kilka dni etapy przez okres 14 tygodni. W tym okresie mam zejść do 65 kg. W miesiąc schudłam ponad 5 kg, mogłam więcej, ale miałam tzw. zastój. Czyli zaparcia spowodowane jakimś składnikiem, przez który nie mogłam chodzić codziennie na posiedzenia rządu 😜 Początkowo myślałam, że to przez zbyt dużą ilość błonnika. Przez jakiś czas go nie jadłam, ale nadal były małe problemy, które reperowałam piciem kawy 😄

W pierwszym etapie jest nasycenie węglowodanów, które ma uregulować hormony. Wtedy jem:

W drugim etapie jest ładowanie białkiem i radykalne obniżenie węglowodanów, czyli rozpoczęcie spalania tkanki tłuszczowej. Wtedy jem:
W trzecim etapie jest ładowanie tłuszczami, dzięki któremu m. in. regulujemy przemianę materii czy zwiększamy transport kwasów tłuszczowych. I wtedy jem:

Zmiana wagi na tydzień ma wynosić 1,7 kg, czyli w miesiąc miałam schudnąć 6,8 kg. Zeszło ze mnie ponad 5 kg. Gdyby nie ten zastój, to już byłaby siódemka z przodu 😏

Jak się czuję na diecie?

Nigdy wcześniej nie byłam na diecie i moje żywienie było wręcz do dupy. Były takie dni, że jadłam tylko jeden posiłek. Przez to tłuszcz zaczął się magazynować, bo jak inaczej mój organizm miał funkcjonować? Źle robiłam i wiem to doskonale. I wiem też, że wiele kobiet tak żyje. A dupa i cycki rosną 😜 

Często zapominamy o nawadnianiu organizmu, co jest ogromnym błędem. Kawa i herbata nie są dobre. Nasze ciało składa się głównie z wody, więc stale powinniśmy ją dostarczać naszym komórkom. Woda to również młodość, sama zauważyłam że jakoś tak odmłodniałam 😆


Dzięki diecie odstawiłam alkohol, do którego mnie nie ciągnie. Zresztą nigdy nie należałam do osób, które co weekend muszą się najerbać. Do tego odstawiłam soki i napoje gazowane, które piłam hektolitrami. Nie ciągnie mnie też do słodkiego, a to dzięki regularnym posiłkom. Zdarzy się, że podkradnę kawałeczek kinderka Werci, ale jestem tylko człowiekiem. W dodatku kobietą 😅 Odstawiłam również produkty z glutenem, wędliny i ziemniaki. Ubolewam nad tym, że nie mogę jeść kukurydzy 😓

Są też wady tej diety. Szybko mi się ona przejadła. Mam już dość jedzenia ryb dwa razy dziennie czy selera, którego nienawidzę. Surówkami się nie najadam i muszę wlewać w siebie dużo wody. Czasem już modyfikuję dania i dodaję sobie warzywa na patelnię.


Posiłki przygotowuję rano i robię je w parowarze. Dania robią się szybko i nie muszę sterczeć nad garami oraz jakoś nie muszę doprawiać. Czad! Trochę kuleję z ich organizacją, ale pod koniec diety wszystko ogarnę 😆

Czy jestem z siebie dumna?

Oczywiście, że tak. Może ja zmian nie widzę, ale Marcin czy moja mama - tak. Zresztą centymetry i ciuchy same mówią, że wszystko zmierza ku lepszej mnie. A największą motywacją jest chęć poczęcia kolejnego dziecka.


Zresztą sami spójrzcie na moje wymiary. Zaznaczam, że są one robione przeze mnie i różnią się od tych robionych przez trenera. Niestety trener nie wydrukował mi tabelki z pomiarami.
Dodane przeze mnie zdjęcie jest pierwszym odkąd ćwiczę i jestem na diecie. Wcześniej nie robiłam. Teraz raz w miesiącu będę trzaskać sobie focie i będę wizualnie patrzeć czy daję radę. Bo szczerze wątpiłam, że zeszło mi cokolwiek w biodrach/udach, a jak się okazało na pomiarach to tam zeszło mi najwięcej. Teraz muszę jeszcze bardziej spiąć się na brzuszku, bo on jakoś tak stoi w miejscu... No albo znowu mi się wydaje 😉

Reasumując: 70% to dieta - bez dwóch zdań, a 30% to ćwiczenia. Jestem tego przykładem. Przed siłownią ćwiczyłam w domu, były czasy że treningi robiłam codziennie (gdy był trend na Mel B), jadłam co popadnie. Centymetry leciały do czasu, później wszystko stało w miejscu. Należy pamiętać o nawodnieniu - ja piję 3l wody plus do tego herbatki. Oraz o regularnym jedzeniu - co 3 godziny. Zredukuj pochłanianie słodyczy oraz picie napojów gazowanych i soków, ogranicz lub wyeliminuj pieczywo i ziemniaki, dodaj warzywa zielone i surowe a serio zobaczysz efekty.

A od tego poniedziałku mam NOWĄ DIETĘ. Jako, że nie wyczailiśmy przez co mam problem z zaparciami, to trener zmienił mi żarełko. Za miesiąc powiem Wam co i jak 😉

A jak u Ciebie idzie z ćwiczeniami i dietą? Jesteś na jakiejś?

Znajdziesz nas na facebooku - koniecznie daj łapkę do góry, by być z nami na bieżąco,
instagramie - zobacz niepublikowane zdjęcia, kulisy naszej codzienności na instastory.

1 komentarz:

Hej!
Każdy bloger lubi wiedzieć czy to co tworzy jest fajne, więc jeśli Ci się podoba dany tekst lub chcesz podyskutować, to rób to pod notką, bądź na fanpejdżu pod postem informującym o blogowych nowościach.
Będzie nam bardzo miło, Wercia aż uściska Cię wirtualnie :)
Pozdrawiamy i cieszę się, że jesteś! ;)

Copyright © 2016 Celuj w 19 , Blogger