13 października 2018

Rodzinne Spojrzenia - trochę Ameryki Południowej



Cudze chwalicie, swego nie znacie! Każdy z nas chciałby zwiedzić to co nie jest osiągalne na wyciągnięcie ręki. Często wypruwamy sobie żyły by choć raz w życiu jechać w zarąbiste miejsce. Jednak zazwyczaj jest tak, że omijamy wspaniałe miejsca, które mamy tuż obok siebie. Razem z Marcinem i dzieciakami odkrywamy dobroci dostępne na wyciągnięcie ręki. Zanim wybierzemy się w podróż życia, chcemy zobaczyć to, co daje nam nasz region. A nasz region jest po prostu piękny! Od jakiegoś czasu chcieliśmy zobaczyć coś w rodzaju agroturystyki i tak trafiliśmy na hmmm, egzotykę. Wyruszyliśmy do Ameryki Południowej oddalonej od Kubic o nieco ponad 30 km. Dacie wiarę? Mizialiśmy się z ALPAKAMI!

Niedaleko Prudnika znajduje się mała wioska, w której powstała hodowla alpak wraz z Fundacją. O jej istnieniu dowiedzieliśmy się całkiem przypadkowo na początku tego tygodnia od znajomego Marcina. Od razu było wiadome, że musimy tam jechać!


Alpaka to roślinożerne zwierzę pochodzące z Andów, gdzie są hodowane przez tamtejszą ludność. Są to zwierzęta wysokogórskie, jednak bardzo dobrze zaaklimatyzowały się w klimacie europejskim. Coraz częściej sprowadzane są do Polski, gdzie najczęściej wykorzystuje się je do pracy z dziećmi cierpiącymi na różne schorzenia. Ale to nie tylko dlatego. Z ich wełny, która jest hypoalergiczna można zrobić wiele dobrych rzeczy począwszy od odzieży na zabawkach kończąc.


Fundacja Llamerada, do której właśnie pojechaliśmy zajmuje się alpakoterapi i nie tylko (ale o tym poczytajcie na ich stronie). Miejsce to zostało otwarte dość niedawno, bo w maju tego roku. Sama hodowla alpak jest od 3 lat. Fundacja ta mieści się w pięknym dużym domu, do którego przynależy obszar, na którym mogą w swobodzie żyć alpaki. Zwierząt jest około 20 sztuk plus pieski. Jedna sunia po prostu skradła mi serce! Alpakami zajmuje się dwójka pracowników. Raz w roku są one strzyżone. Na wybieg są wypuszczane około godziny 11 do 17. Ich domki są z drewna. Alpaki żywią się trawką i marchewką.


Do Fundacji dojechaliśmy po godzinie 11. Trochę pobłądziliśmy jak to my, ale to szczegół, bo droga jest naprawdę prosta i trzeba być nami by przeoczyć coś takiego. Dlatego brawo my! Towarzyszyła nam przepiękna pogoda, więc nie mieliśmy na co narzekać. Państwo, którzy się zajmują tymi zwierzętami są bardzo mili. Byliśmy umówieni ze znajomymi Marcina, więc troszkę poczekaliśmy zanim poszliśmy do alpak. Czy Wercia nudziła się czekając? Skądże! Niedaleko domu znajduje się piaskownica i domek dla dzieci ze zjeżdżalnią, ścianą wspinaczkową i huśtawkami. Dziecka nie było, a jakże! Gdy przyjechali znajomi poszliśmy nakarmić stadko.


Należy pamiętać, że alpaki są zwierzętami stadnymi. Tworzą na ogół jedną wielką rodzinę i wywodzą się z jednego ojca i matki. Na miejscu znajduje się jeden reproduktor, ale jak się dowiedziałam jest już kolejny, który zastąpi dziadka. Są to bardzo miłe stworzenia, które w ogóle raz nie boją się ludzi, dwa nie śmierdzą! Owszem z początku się wstydziły, ale jak zobaczyły w ręku marchewkę to przepadały. Alpaki nie gryzą, więc są bezpieczne dla dzieci. Nie wolno do nich podchodzić tyłem, ale jest to zrozumiałe, w końcu to parzystokopytne, a jak te ci przyfasolą to nowy gwiazdozbiór w stu procentach odkryty. Co najśmieszniejsze, są to zwierzęta wybredne, bo gdy upadnie im marchewka to jej już nie zjedzą, albo gdy zostanie ona nadgryziona przez innego z rodziny. Ciekawe! 


Ich sierść jest obłędnie miękka. Nie mam z czym tego przyrównać, no może z delikatną skórą niemowlaka, bo jest ona bardzo delikatna. Każde zwierze ma swoje imię i jestem pod wrażeniem, że pani, która nas oprowadzała dobrze wiedziała które jest które, a nie zauważyłam jakiś wstążek czy czegoś co mogłoby pomóc w ich identyfikacji. 


Gdy już nakarmiliśmy stadko, poszliśmy do dwóch samców, przy których można robić zdjęcia, dzieci mogą na nie usiąść - te lekkie dzieci ofkors! I tak poznaliśmy Ringa i Rokiego. Ringo był dzisiaj bardzo towarzyski, zaś Roki no niestety nie spasowała mu godzina odwiedzin. Karol zrobił sobie zdjęcie z Ringiem, na którego usiadł. Wercia również. Zresztą była ona zachwycona wszystkim co tam zobaczyła. Przed wyjazdem kupiliśmy dzieciom ręcznie robione przez Panią małe alpaki. Można tam kupić rękawiczki, kominy, magnesy, mini zabawki.


A teraz najważniejsze informacje. 

  • Zanim się tam wybierzesz najlepiej będzie jak dzień wcześniej skontaktujesz się telefonicznie z pracownikami, by ustalić o której można przyjechać.
  • Wstęp kosztuje tylko 5 zł. Plac zabaw, robienie zdjęć jest darmowe. 
  • Za upominki trochę zapłacisz. Ale jest to naturalne przy ręcznie robionych produktach. Za mini alpakę zapłaciliśmy 30 zł. Może to dużo, ale wyobraź sobie ile to trzeba serca włożyć by zrobić taki upominek na szydełku. Ba, najpierw trzeba narobić się przy alpace, by coś mogło powstać.
  • Widzieliśmy tam altanę wraz z grillem, ale nie pytaliśmy czy można go używać w okresie letnim, ale wydaje mi się, że tak. Póki co nie ma tam miejsca na zatrzymanie się na noc, ale wydaje mi się to tylko kwestią czasu aż powstaną jakieś pokoje do wynajęcia. Jak tak będzie, to jedziemy tam od razu na jedną noc. Zresztą w przyszłym roku jedziemy tam większą grupą! I właśnie lepiej tam jechać grupą zorganizowaną.
I oczywiście adres Fundacji. Zapisuj, polub media społecznościowe, niech się niesie, że w Górach Opawskich można się przenieść do Ameryki Południowej.

ADRES:
Dębowiec 11a
48-200 Prudnik
tel. kontaktowy +48 885 556 484
Media społecznościowe:


Cieszę się, że znaleźliśmy takie miejsce, które położone jest w cichej lokalizacji. Piękne widoki, Park Krajobrazowy, lasy, Góry Opawskie. Niedaleko Prudnik, Kopa Biskupia czy Głuchołazy. Można się wyciszyć, czegoś się nauczyć. Dlatego pomóżmy z reklamą tego miejsca. Jeśli możesz polub ich media społecznościowe, udostępnij post dalej. Niechaj dobro się niesie!


W imieniu całej Fundacji zapraszam Cię do tego miejsca, bo jest ono na swój sposób magiczne. Bardzo spodobały mi się te kochane alpaczki. Do tego Fundacja ta została stworzona w dobrym celu. Bo alpakoterapia m.in. uczy empatii, odpowiedzialności, bo czym innym jak nie odpowiedzialnością jest zajmowanie się takimi zwierzętami?

Pozdrawiam serdecznie!



Znajdziesz nas na facebooku - koniecznie daj łapkę do góry, by być z nami na bieżąco,
instagramie - zobacz niepublikowane zdjęcia, kulisy naszej codzienności na instastory.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Hej!
Każdy bloger lubi wiedzieć czy to co tworzy jest fajne, więc jeśli Ci się podoba dany tekst lub chcesz podyskutować, to rób to pod notką, bądź na fanpejdżu pod postem informującym o blogowych nowościach.
Będzie nam bardzo miło, Wercia aż uściska Cię wirtualnie :)
Pozdrawiamy i cieszę się, że jesteś! ;)

Copyright © 2016 Celuj w 19 , Blogger