29 listopada 2019

BIBLIOTECZKA KAROLA #1


Karol tak samo jak i Wercia uwielbia jak mu się czyta książki. Mamy już wielu ulubieńców, do których stale wracamy. Są to hity, które często polecane są przez inne mamy. Do tego dzięki nim mowa u Karola rozwija się bardzo szybko. Do brzegu. Zobaczcie w czym codziennie się zaczytujemy.

Uwielbiamy czytać książki. Nie wiem jak nie można czytać dziecku? Przecież to najpiękniejsza forma spędzania wspólnie czasu. To niesamowicie wpływa na zacieśnianie więzi z dziećmi. Uczę dzieciaki zabierać książki wszędzie. Wercia ma to już na tyle wpojone, że na ubikację nie wybiera się z pustymi rękami :D Jak jedzie na nocki do Babci to również bierze ze sobą parę książek. Niedawno zapisała się do biblioteki. Ona sama chciała tam bardzo iść. Także książki są dla nas prawie tak ważne jak tlen. A teraz pokażę Wam ulubione książkowe hity Karolka.

Pucia nie trzeba chyba nikomu przedstawiać? To pozycja, którą lubi większość maluchów. Jest prosto wydana, ma proste ilustracje. Wercia Pucia również uwielbiała, ale od drugiej części. Pierwszej nie mieliśmy. 
Karol skorzystał bardziej, bo w tym roku wyszły jeszcze mini książeczki plus puzzle. Mini książeczki to świetna sprawa. Np. w tej książeczce pt "Co robi Pucio?" dużo Karolkowi opowiadam. Nie jest to coś typu "Co to jest? Krzesło. Co robi Pucio? Siedzi". Takie suche opowiadanie nie jest dla mnie. Często gdy pytam czy opowiadam mówię o szczegółach. Dla mnie to bardzo ważne, bo tak Karol się uczy jak formułować zdania, uczy się nowych wyrazów czy kolorów.

"Jano i Wito" dobra książeczka zarówno dla maluchów jak i starszych dzieci. Dla maluchów jest to dobra pozycja ponieważ mamy w niej dużo wyrazów dźwiękonaśladowczych do tego w każdej książeczce jest jakichś element sensoryczny. Ilustracje proste, tekst rodzica może irytować (tak jak w Kici Koci), ale dziecko szybko się uczy, łapie nowe słowa. 
Ulubioną częścią Karola jest ta w mieście. Jest tam dużo pojazdów, o których bardzo dużo opowiadam Młodemu. Dla starszych dzieci jest ona w sam raz do nauki czytania czy do opowiadania. W naszym przypadku bardzo często te książki czyta Karolowi Weronika.

Te powyższe pozycje to najwspanialsze książki tego typu jakie miałam. Bardzo je osobiście lubię. Bardziej jak Pucia. U nas ostatnio wielką miłością Karol darzy Bubę. O Dziombaku często Karolowi czytam do snu albo tak przeglądamy i mówimy jakie odgłosy wydają różne zwierzęta.

"Buba i jego świat" dzięki tej książce Karol w ciągu tygodnia zaczął więcej mówić. Ogólnie ta książka należy do aktywnego czytania. Tak jak w przypadku "Co robi Pucio?". Zapomnijcie o tym suchym czytaniu. Trzeba wprowadzić trochę aktywności. 
Jak my to robimy? Na wstępie przybijamy Bubie piątkę, później pokazujemy gdzie ma oko, nos, uszy i buzię - staram się też zachęcać Karola do tego by on na swojej twarzy to pokazywał. Poznajemy rodzinę Buby. Bierzemy piłkę i podrzucamy ją. Daję Karolowi 4 klocki z sortera i liczymy je, pokazujemy kolory, mówię jakiego są kształtu, robimy z nich wieżę i ją rozwalamy. To tylko przykłady co my robimy akurat z Bubą, gdy czytamy o jego przygodach. Karol na tyle uwielbia tę książkę, że sam o nią prosi na każdym kroku. Autentycznie. Ona towarzyszy nam nawet przy jedzeniu. Jeszcze w tym roku ma wyjść druga część przygód Buby i już nie mogę się ja jej doczekać.

"O tym jak Dziombak wypadł z gniazda i co było potem..." kolejna świetna pozycja jeżeli chodzi o naukę mówienia. Jest w tej książce bardzo dużo zwrotów dźwiękonaśladowczych. Do tego historia o ptaszku, który wypadł z gniazda i szukał drogi do domu jest wspaniała.
Poznajemy wiele odgłosów zwierząt - chwała, że w prawie każdej takiej książce te odgłosy są takie same, bo jeśli chodzi o pojazdy to z tym jest różnie. Ta pozycja też będzie później dobra do nauki czytania, bo jest mało tekstu, a czcionka jest duża.

I to by było na tyle, jeśli chodzi o książki, które wspomagają rozwój mowy u naszego chłopca. Nie ma dnia byśmy nie czytali którejś z tej listy. Te książki sprawdzą się jako prezent dla dziecka, na każdą okazję. Ale trzeba też uważać, przynajmniej według mnie. Tak jak wspominałam przy Dziombaku, jeśli chodzi o odgłosy zwierząt to praktycznie w każdej książce są one takie same, tak samo i my rodzice instynktownie wiemy, że ko-ko zawsze będzie kurą a chrum-chrum świnią. Gorzej wypadają odgłosy pojazdów. W wielu książkach straż pożarna miesza się z karetką pogotowia. Najlepiej w tym temacie radzi sobie Jano i Wito. 

Dalej się zastanawiasz po co czytać dziecku książki? Czasem ciśnie mi się na język by powiedzieć na głos PO GÓWNO! Ale gryzę się w ten język. Czytanie jest ważne, czytanie wiele uczy, czytanie pomaga, czytanie wspiera. Czytanie to bliskość z rodzicem. A to jest dla mnie najważniejsze. Wolę w ten właśnie sposób spędzać czas z dziećmi. Dzięki czytaniu rozwijamy mowę dziecka, jego słownik wyrazów jest bogaty. W naszym przypadku podczas czytania dzieciaki się wyciszają.

Twoje hity dla małego dziecka to jakie tytuły?

Pozdrawiam, Kinga

Znajdziesz nas na facebooku - koniecznie daj łapkę do góry, by być z nami na bieżąco,
instagramie - zobacz niepublikowane zdjęcia, kulisy naszej codzienności na instastory.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Hej!
Każdy bloger lubi wiedzieć czy to co tworzy jest fajne, więc jeśli Ci się podoba dany tekst lub chcesz podyskutować, to rób to pod notką, bądź na fanpejdżu pod postem informującym o blogowych nowościach.
Będzie nam bardzo miło :)
Pozdrawiamy i cieszę się, że jesteś! ;)

Copyright © 2016 Celuj w 19 , Blogger